Pomieszczenie było
wypełnione niespokojną ciszą. Przerywały ją jedynie nerwowe
chrząknięcia i nieliczne szepty rozmów. Atmosfera była
gęsta,wysycona niecierpliwością i ekscytacją przed zbliżającym
się występem. W pierwszym rzędzie siedziała kobieta o
niewyobrażalnie długich, lekko falowanych włosach. Jednak pierwsze
co zwracało uwagę w jej aparycji to dwukolorowe tęczówki –
jedna jasnobrązowa, a druga zielona. Podpierając się podbródkiem
o dłoń, wyglądała na znużoną oczekiwaniem i sprawiała
wrażenie, jakby wcale nie chciała tu być. W rzeczywistości, była
wręcz przerażona. Przełknęła ślinę.
Dookoła rozbrzmiały oklaski. Na scenę wstąpiły dwie kobiety. Jedna niosła smyczek i wiolonczelę. Obie się ukłoniły i druga z nich skierowała się do fortepianu. Gdy wiolonczelistka rozsiadła się wygodnie na swoim krześle, ruchem głowy dała znak swojej akompaniatorce. Ta wzięła głęboki oddech i pogładziła palcami klawisze instrumentu. Za każdym razem, przed grą zawsze witała się z fortepianem, dotykała go jakby chciała się z nim oswoić. Dopiero wtedy, nacisnęła pierwszy klawisz i rozpoczęła pierwszą część Szopenowskiej sonaty op. 65 w allegro moderato. Po kilku taktach dołączyła do niej kobieta grająca na wiolonczeli okraszając melodię bogatym i dorodnym dźwiękiem.
Grały w pełnej harmonii, z niesamowitą precyzją. Jednocześnie przelewały każdą swoją emocję w utwór. Tak jakby odbywały między sobą serdeczną rozmowę, tylko zamiast słów posługiwały się granymi nutami.
Koncert kobiet trwał w najlepsze i już miały przejść do części Scherzo gdy nagle…
- STOP! Przerwać to! - na salę wbiegł zdyszany i zdezorientowany młody chłopak. - Te dziewczyny to wiedźmy!
Obie muzyczki przestały grać i spojrzały na siebie zaniepokojone. W sali rozbrzmiały głosy, komentujące całe zajście.
„Co to za wariat?”
„Co się stało?”
„Kolejny ćpun… niech go wyprowadzą!”
Kobieta z pierwszego rzędu skinęła głową do wysokiego czarnoskórego mężczyzny siedzącego obok, na co ten dobył pistoletu.
Dookoła rozbrzmiały oklaski. Na scenę wstąpiły dwie kobiety. Jedna niosła smyczek i wiolonczelę. Obie się ukłoniły i druga z nich skierowała się do fortepianu. Gdy wiolonczelistka rozsiadła się wygodnie na swoim krześle, ruchem głowy dała znak swojej akompaniatorce. Ta wzięła głęboki oddech i pogładziła palcami klawisze instrumentu. Za każdym razem, przed grą zawsze witała się z fortepianem, dotykała go jakby chciała się z nim oswoić. Dopiero wtedy, nacisnęła pierwszy klawisz i rozpoczęła pierwszą część Szopenowskiej sonaty op. 65 w allegro moderato. Po kilku taktach dołączyła do niej kobieta grająca na wiolonczeli okraszając melodię bogatym i dorodnym dźwiękiem.
Grały w pełnej harmonii, z niesamowitą precyzją. Jednocześnie przelewały każdą swoją emocję w utwór. Tak jakby odbywały między sobą serdeczną rozmowę, tylko zamiast słów posługiwały się granymi nutami.
Koncert kobiet trwał w najlepsze i już miały przejść do części Scherzo gdy nagle…
- STOP! Przerwać to! - na salę wbiegł zdyszany i zdezorientowany młody chłopak. - Te dziewczyny to wiedźmy!
Obie muzyczki przestały grać i spojrzały na siebie zaniepokojone. W sali rozbrzmiały głosy, komentujące całe zajście.
„Co to za wariat?”
„Co się stało?”
„Kolejny ćpun… niech go wyprowadzą!”
Kobieta z pierwszego rzędu skinęła głową do wysokiego czarnoskórego mężczyzny siedzącego obok, na co ten dobył pistoletu.
Na wstępie powiem, że jestem dumna i bardzo się cieszę, że postanowiłaś założyć bloga. Wiesz, fajnie jest odwuiedzać stronę, na której zamieszczasz swoją twórczość, a co innego jest czytać fragmenty na skajpie. To pierwsze to coś w rodzaju internetowej książki, gdzie właśnie mogę się rozpisać i przekazać Ci co czuję. inaczej jest na skajpie. Tam zawsze kończy się na słowach "świetne, super, pisz dalej, bo jestem ciekawa", a tak to jednak jakaś taka magia :D
OdpowiedzUsuńCo do prologu, z racji, że już go czytałam nie jestem w stanie powiedzieć czegoś motywującego, ale pomysł z wiedźmami bardzo mi się spodobał i jestem cholernie ciekawa jak to pociągniesz. Być może i mnie zachecisz do pisania (byłoby super ;-;)
Powodzenia Shiś oraz dużo weny. :D